Sobótka i detoks

Dziś 24.06. Międzynarodowy Dzień Przytulania. Brzmi bardzo dobrze. To święto powinniśmy celebrować minimum raz w tygodniu. Prawda? A przytulać się w ramach autoterapii kilka razy dziennie. Czy wśród moich Czytelników jest osoba, która nie lubi się przytulać? Mam nadzieję, że wszyscy lubicie:)

Jako, że mój blog poświęcony jest wiankom, wieńcom, ziołom, naturze to wskazane jest, żebym wspomniała o innym, ważnym święcie. Ta data, a dokładnie noc z 23 na 24 czerwca, związana jest też z Sobótką, tradycyjnym, słowiańskim świętem. Tej nocy mamy letnie przesilenie słońca, a także wigilię dnia św. Jana Chrzciciela. W przeszłości, obrzędy związane z Nocą Świętojańską, polegały na paleniu ogniska, puszczaniu wianków na wodę i odbywały się w tym czasie różne obrzędy i wróżby. Jeśli jesteście zainteresowani tą tematyką, i chcecie wiedzieć więcej o Nocy Kupały, która przypadała 21 czerwca (Midsommar), zachęcam do odwiedzenia bloga, prowadzonego przez mojego kolegę. Adres strony https://przyogniu.eu/. Jest tam przedstawione Jego spojrzenie, z perspektywy naszych czasów, na tego typu święta i ich celebrowanie. Zróbcie sobie dobrą herbatę i np. na tarasie poczytajcie wpis: https://przyogniu.eu/noc-czerwcowa/.

Noc Kupały

Płyną wianki, suną wianki po wodzie,

Z ziół i leśnych gałęzi splecione,

Taka noc, ach …nie zdarza się co dzień,

W taką noc ogień jasny zapłonie.

Podaj rękę, zatańczmy we dwoje !

Blask płomieni polanę maluje,

Roześmiana w tej białej sukience,

Niby nimfa po lesie się snujesz.

Ta muzyka z radości utkana,

Nad głowami się nocą unosi,

Czego pragniesz i o czym tak marzysz ?

Dziś o wszystko mnie możesz poprosić.

Woda z ogniem się tuli nieśmiało,

Spójrz, twój wianek do brzegu dopływa,

Patrzysz na mnie, a usta niewinne,

Szepczą cicho, że jesteś szczęśliwa.

„W świetle słów” – Jolanta Redmann

A może część z Was już kiedyś uczestniczyła w tego typu obrzędach? W mojej okolicy Fundacja Równe Moce organizowała Noc Kupały w Owińskach, a jeszcze bliżej, w okolicy Pobiedzisk, Kasztelania Ostrowska na Lednicy. Podzielicie się wrażeniami? Na łąkach maki, chabry, za chwilę pojawią się też słoneczniki. Można zrobić piękną sesję w plenerze.

Przy okazji, skoro już przy temacie wianków. Pochwalę się Wam moimi nowościami. W roli głównej eukaliptus, mikołajek, które uwielbiam, ale zapewne nie tylko ja.

Wracając do rzeczywistości: od czwartku 26.06, przez tydzień, robię reset internetowy. Motywację mam dobrą, bo lecę wygrzać tyłek pod palmami, wypić drinka w kokosie, przewietrzyć głowę, naładować baterie i nabrać sił na kolejne tygodnie. Korzystam na co dzień bardzo intensywnie z mediów społecznościowych, głównie ze względu na prowadzenie profilu na Instagramie, ale nie tylko z tego powodu. Z żalem przyznaję, że spędzam za dużo czasu w sieci, dlatego detoks internetowy bardzo dobrze wpłynie na moją psychikę. Nie muszę robić eksperymentu, żeby wiedzieć, jakie będą efekty. Przy okazji zastanawiam się – czy ktoś w ogóle zanotuje moją chwilową nieobecność? Nie zależy mi na tym, bardziej jestem ciekawa.

Od jakiegoś czasu nie jem słodkiego i sama z siebie jestem dumna, że wytrwałam. Założyłam sobie, że kończę mój detoks w czwartek 26.06.2025 r., choć nie jestem pewna czy będę miała ochotę wrócić do słodyczy. Owoce, musli, mieszanki studenckie i owsianki jem nadal, piję też smoothie i koktajle. Wykluczyłam ciastka, wafle słodkie, czekolady, lody, placki i cukierki. Ograniczyłam spożycie cukru na tyle, na ile to było w moim przypadku możliwe. Zauważyłam dzięki temu kilka pozytywnych zmian. Cera mi się poprawiła, jestem mniej nerwowa, zgubiłam 2 kg. Nie jest to spektakularny spadek wagi, jednak przy moim wzroście, widać różnicę. Kobiety lubią takie swoje prywatne osiągnięcia. Na wakacjach, mając wykupioną opcję wyżywienia w formie all inclusive, będzie ciężko powstrzymać się od jedzenia lodów i innych słodkości, których jak wiecie, jest zawsze w menu mnóstwo. Umówmy się, że będę dużo pływała, żeby to skutecznie zrzucić.

A po powrocie z wakacji mam nadzieję, że będę mogła się pochwalić pierwszymi kwiatkami z mojej wianczarskiej plantacji. Na dzień dzisiejszy prezentuje się to obiecująco. Najbardziej nie mogę się doczekać mikołajka i gipsówki. Ciekawe jak się mają moje roślinki, które kwitną pod czujnym okiem i opieką mojego kochanego dziadka. O nie jestem najbardziej spokojna.

Do zobaczenia niedługo!


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *