Motyli brak

W szarych miastach/ szary beton, szary asfalt./ W szarych miastach/ szare dymy aż do nieba./ Nie ma miejsca dla motyli / w szarych miastach,/ a tak mało, tak niewiele im potrzeba.

Wanda Chotomska, „Motyle”

Jest mi smutno. Dlaczego? A to dlatego, że w tym roku nie ma motyli. Powiedzcie mi proszę, co się dzieje, że lato w pełni a ich nie ma? Nie to żeby zupełnie zniknęły, ale co roku w czerwcu widziałam je wszędzie. Na budlejach, na łące, albo na większości roślin miododajnych. Teraz (mamy połowę lipca) a dostrzegam głównie bielinki kapustniki i przestrojniki trawniki. 30 czerwca obchodzimy Dzień Motyla Kapustnika ale mam wrażenie, że w tym roku codziennie ma on swoje święto i z tej okazji niezłą ucztę. Tęsknym wzrokiem wpatruję się w miejsca, gdzie zwykle lata mnóstwo moich ukochanych rusałek admirał. Jeśli ktoś zna odpowiedź na to pytanie gdzie się podziały wszystkie motyle, to proszę mnie oświecić. Gdyby chodziło tylko o to, że cały cykl przyrody przesunął się w tym roku w czasie i dopiero w sierpniu zrobi się kolorowo, to wierzcie mi, odetchnę z ulgą. Gorzej jeśli powód jest o wiele bardziej smutny. Czekam na koniec września, październik i babie lato. Jest wtedy zazwyczaj ciepło, świeci słońce a wiadomo, motyle lubią taką pogodę. Kwiaty i rośliny, które kwitną jesienią w ogrodach, na polach i łąkach czyli astry, nawłoć, wrzosy, chryzantemy i rozchodniki, wabią te delikatne i pożyteczne owady.

W niedzielę, po dłużej nieobecności z uwagi na wyjazd, o którym pisałam w poprzednim poście, pojechałam na działkę i udało mi się wypatrzyć dwa gatunki, o których wyżej wspomniałam. Dobre i to bo przyznaję, że sfotografowanie ich mnie bardzo ucieszyło. Trafiła się nawet jedna perełka – rusałka pawik. Bardzo się bałam, że mi odleci zanim zdążę zrobić nawet mało wyraźne zdjęcie. Na szczęście była odważna i na tyle pragnęła wyssać nektar z budlei, że spokojnie zdążyłam cyknąć jej zdjęcia. Na co dzień obserwuję profil https://www.instagram.com/plantswith_me/ prowadzony przez aktorkę, Katarzynę Zielińską, która hoduje motyle i uprawia piękny ogród dzieląc się z obserwatorami świetnymi kadrami i często zabawnymi rolkami głównie o swoim uzależnieniu od kupowania roślin w sklepach ogrodniczych:) Doskonale ją rozumiem, bo sama często zachowuję się podobnie, jak to pokazuje na filmach Kasia. Wczoraj przed 19:00 pojechałam tylko po paczkę do paczkomatu, ale na miejscu pomyślałam – aaa wjadę na moment do Mrówki, zobaczymy co tam mają przecenionego? Wiadomo, miałam na myśli kwiaty, zioła, trawy. Przyznam, że wybierając rośliny, spędzam tam więcej czasu niż byście przypuszczali, że można. Patrzę, który krzew ma więcej pędów, jaki jest bardziej wysuszony, albo ile nierozkwitniętych pąków ma kwiat doniczkowy, który wybieram i tak mija nieraz cała godzina:)

Brak motyla zauważyłam też w połowie czerwca tego roku, w miejscu, w którym w życiu nie spodziewałabym się jego zniknięcia czyli na cmentarzu. Chodzi o lampę solarną w kształcie motyla, ze skrzydłami jak witraż. Mieliśmy ją postawioną na grobie i tak stała przez kilka lat. Była ona na tyle ciężka, że nie ma opcji, że zwiała od wiatru. Najgorsze jest to, że nie da się już kupić nawet podobnej bo nie pierwszy raz jej szukam.

W piątek po pracy jadę na działkę i wierzę, że tym razem będzie już tylko tak jak w książce „Motyle mego życia”:

Po prostu rajem, istnym rajem stał się nasz ogród, od kiedy przybyły tu budleje, które są krzewem cudownym, cudacznym, cudotwórczym. (…) Bo do tych czarownych budlei jęły przylatywać motyle zapalczywie, niepohamowanie. A przylatują z całej okolicy, nawet z daleka; jak opętane walą admirały, pawiki, ceiki, pokrzywniki, dostojki malinowce i inne dzienne ślicznoty; oczywiście także bielinki. Z przejęciem siadają na fioletowych kwiatuszkach i wyraźnie się rozkoszują.

W nektarze budlei musi być coś wyjątkowo urzekającego, jest tam jakaś przedziwna słodycz. Bywa, że urocze obżartuchy siadają nawet po kilka na raz na jednym gronie i tak skwapliwie chłoną pokarm, że trącają się wzajemnie, przeszkadzając jedne drugim.

Arkady FiedlerMotyle mego życia

Małe uzupełnienie. Jednak jest nadzieja! Pojechałam we wtorek na działkę, żeby skosić trawę. Długo nie była ścinana, a że co chwilę teraz pada to chciałam, żeby odżyła dzięki tym deszczom. Jest to mało istotne dla tego wpisu, za to, co najważniejsze, w końcu zobaczyłam motyle a wśród nich parę rusałek. Upodobały sobie perukowiec a jeden motyli odważył się nawet zbliżyć do mnie na tyle, że wylądował mi na dłoni. Cudowne uczucie i od razu zrobił mi tym dzień! Pomyślałam – no nareszcie są i to na mojej działce. W weekend będę tam dłużej i mam nadzieję, że po pierwsze nie będzie deszczu a po drugie, że zobaczę już kilka gatunków motyli i uda mi się sfotografować któregoś, jak chodzi mi po głowie.

Jeśli dziś o motylach, to mam dla Was kilka ciekawostek, które znalazłam na stronie internetowej https://www.gorykaczawskie.pl/motyle/ przygotowując ten wpis. Wiedzieliście np., że motyl wykorzystuje skrzydła na zasadzie paneli słonecznych? Za ich pomocą kumuluje w sobie ciepło, niezbędne do tego żeby latać. Potrzebuje do tego około 30°C. Ponadto motyle są jednymi z najbardziej migrujących owadów. Niektóre gatunki potrafią przebyć nawet tysiące kilometrów, po to żeby znaleźć idealne warunki do przetrwania. To, że motyle mają języki (ssawki) do wyciągania nektaru, nie jest niczym nowym, ale rekordziści mają języki o długości nawet dziesięciu razy większej od długości ich ciała. Nie chciało mi się w to wierzyć, a jednak to prawda. Te wielobarwne owady (niektóre gatunki) mają też zdolność kamuflażu, który pomaga im ukryć się przed drapieżnikami. Ich skrzydła mogą naśladować liście albo korę drzew, co sprawia, że trudniej je dostrzec. Możliwe, że dopiszę tu więcej ciekawostek jeśli tylko coś interesującego znajdę.

Dawno nie zrobiłam żadnego wianka, dlatego w sobotę zamierzam nadrobić zaległości. Założyłam sobie, że powstaną 4, a czy mi się to uda? Wyjdzie w praniu bo przeważnie robię na działce 10 rzeczy na raz. Chcę żeby wieńce były delikatne, zwiewne i typowo w kolorach lata. Zamówiłam wczoraj trochę suszonych kwiatów z Kwitnącej Łąki, a zależało mi najbardziej na kraspedii. Wykorzystam ją do mojego rękodzieła. Zabrałam się też ostatnio za pewien, długo już odkładany pomysł, który choć czasochłonny i trudny, to niezwykle ważny dla mnie i sądzę, że kiedy już wyjdzie na światło dzienne, okaże się pożyteczny dla osób, o podobnych zainteresowaniach do mnie, ale nie tylko dla nich. Wiem już teraz, że kiedy mi to wyjdzie, będę z siebie bardzo dumna i mam nadzieję, że wtedy uwierzę w siebie i swoje możliwości. Czy udało mi się zaintrygować Was choć trochę?

p.s. Tu macie mały bonus. Z przymróżeniem oka. Wianczarka z nożem, polująca na Rosiczkę, ale o tym następnym razem:)) Miłego weekendu!


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *