






Oj przyznaję się bez bicia. Długo mnie tu nie było i mam nadzieję, że trochę się za mną stęskniliście? Kiedy tworzyłam ostatni wpis, obiecałam, że po warsztatach florystycznych na farmie, zdam Wam relację, o tym jak spędziłam to letnie, niedzielne popołudnie 24 sierpnia 2025 r. Od kilku lat było to moje marzenie, żeby odwiedzić farmę, prowadzoną przez Chłopaków z Kwiaty & Miut. W Poznaniu, na Jeżycach, przy ul. Szamarzewskiego 11/1, mieści się ich urokliwa kwiaciarnia, która według mnie, różni się od innych w mieście (na plus). Mam na myśli głównie styl tworzonych tam bukietów i wieńców, choćby tych pogrzebowych. Są one w kolorach niestandardowych, a nie takich tradycyjnych (czerwony,czarny,zielony), z którymi zwykle kojarzy nam się florystyka funeralna. Naczynia, które wykorzystują np. do udekorowania sali na imprezie – wazony, świeczniki, inne detale, mają swój styl, a kwiaty i rośliny, używane do dekoracji, w większości pochodzą z farmy w Buku. Kiedyś na urodziny kupiłam sobie książkę „Elementarz Kwiatowy” autorstwa Łukasza Marcinkowskiego i Radosława Berenta (właścicieli kwiaciarni, o której piszę). Właśnie wtedy, odwiedziłam ich po raz pierwszy, żeby odebrać zamówiony egzemplarz. Pamiętam,że szłam tam podekscytowana. To miejsce, dla osób, które nic nie wiedzą o właścicielach, będzie po prostu lokalem usługowym i wyłącznie kwiaciarnią,jednak dla mnie, która wie trochę więcej o Nich, o stylu ich pracy, jest to coś zupełnie innego. Przyznaję, że książka nie należała do tanich, jednak warta swojej ceny. Bardzo chciałam ją mieć w swojej kolekcji literatury florystycznej. Pozostałe dwa albumy „O roślinach” i „O kwiatach”, też posiadam. Oba egzemplarze są używane, bo nie ma możliwości, żeby dostać je obecnie w jakiejkolwiek księgarni. Jeśli się mylę to wskażcie proszę nazwę dla innych Czytelników. Szukałam tych książek trochę czasu właśnie na rynku wtórnym. Są pięknie wydane, a autorem zdjęć jest Radek z Kwiaty&Miut.



Jednego roku w czasie, kiedy odbywał się piknik, przebywałam na wakacjach, innym razem panowała pandemia, aż w końcu w tym roku się udało, za co jestem losowi ogromnie wdzięczna. Na szczęście wszystko tak się ułożyło, że mogłam tam być. Wybrałam się z moją przyjaciółką (i Jej rodziną), która podobnie jak ja, kocha tworzyć wianki, a kiedy dowiedziałam się, że w programie wydarzenia przewidziano warsztaty plecenia wianków z żywych kwiatów i ziół, nie potrzebowałyśmy, żeby nas ktoś specjalnie namawiał do wzięcia w tym udziału.





Do tego sam wstęp na piknik był darmowy, jedynie trzeba było zapłacić za część praktyczną (70zł),według mnie kwota raczej symboliczna, w porównaniu do tego, ile zwykle kosztuje uczestnictwo w warsztatach florystycznych (między 250zł a 400 zł). Wszystko odbywało się w przepięknym otoczeniu przyrody, było klimatycznie i kolorowo, a przy tym bardzo naturalnie, z czego najbardziej słyną Chłopaki z Kwiaty & Miut. Jak zobaczycie na jednym ze zdjęć, mają też konia i imieniu Ula. Z niecierpliwością czekałam na tę część pikniku, w której odbywało się oprowadzenie gości po farmie, przedstawienie jak wygląda tam praca na co dzień, z jakimi trudnościami trzeba się borykać i ile wysiłku należy włożyć, żeby zbierać potem plony najlepszej jakości. Tak jak obiecałam, uwieczniłam całe wydarzenie na zdjęciach, żebyście mogli choć na chwilę (co prawda tylko wirtualnie), przenieść się ze mną do Buku, gdzie kwitną najlepsze (w moim odczuciu) gatunki dalii w Wielkopolsce. Kto wie, może za rok, o tej samej porze, spotkam tam któregoś z moich Czytelników? Od sierpnia tego roku również organizuję z moimi przyjaciółkami warsztaty, gdzie część praktyczną stanowi właśnie tworzenie wianka na głowę. Jestem pozytywnie zaskoczona, jak duży talent i zdolności manualne mają moje kursantki. Większość z nich, robi taki wianek pierwszy raz w życiu, jednak w wielu przypadkach, mielibyście naprawdę problem, żeby stwierdzić od razu, który wianek uczestniczka wykonała po raz pierwszy, a który ktoś, kto już takie wianki tworzył.











Podsumowując – świetna inicjatywa, pomysł, atmosfera, ludzie. Dawno nie spędziłam tak miło niedzieli, jak tego 24 sierpnia na pikniku farmy Kwiaty i Miut. Kto wie? Może kiedyś, w przyszłości, w mojej okolicy, zorganizuję wydarzenie o podobnych charakterze? Byłoby cudnie. Chcielibyście?
Pozdrawiam Wasza Wianczarka


Dodaj komentarz