Turcja 2025. Czy leci z nami pilot?

Zwiedzaj świat. To lepsze niż najpiękniejszy sen. – Ray Bradbury

– Potrzymaj w ustach łyk herbaty i doceń słodki, czysty smak, zanim ją połkniesz.

Mingmei YipPłatki z nieba

W czwartek (03.07) wróciłam z kraju, w którym serwują najlepszą chałwę, a do tego prawdziwą herbatę i kawę. Owszem, żar lał się z nieba, a ja piłam gorące napoje. Tak już mam od lat, ale głównie do śniadania i kolacji. W ciągu dnia, nad morzem, na plaży, czy odpoczywając na leżaku przy basenie, chłodziłam się pyszną, znaną głównie we Włoszech Limonatą, albo koktajlem bezalkoholowym zwanym Virgin Mojito.

Nic tak nie orzeźwia jak napoje z cytryną i miętą! Popływałam sobie za wszystkie czasy, odpoczęłam, moja skóra nabrała złoto-brązowego koloru, a włosy rozjaśniły mi się niczym len, mimo, że większość czasu chodziłam w kapeluszu. Chroniłam się też stosując krem do opalania z wysokim filtrem (50 UV), co nie przeszkodziło mi się mocno opalić. Po powrocie stwierdziłam, że kobiety nie powinny podróżować do Turcji solo. Ja bym się nie odważyła. Mężczyźni są tam wyjątkowo bezpośredni, naruszają mocno sferę prywatną, świdrują spojrzeniem, a przy tym są odważni i wygadani. Obiecują złote góry, żeby tylko oczarować kobietę, przełamać pierwsze lody i zdobyć zaufanie. Jeśli chodzi o sprzedaż towarów jakie oferują, to w tym są mistrzami i trzeba być bardzo upartym i odpornym na ich socjotechniki, żeby nic nie kupić. Wakacje uważam za udane, poza sytuacją, o której wolałabym nie pamiętać. Ale o tym w końcowej części tego wpisu.

Powyższy krajobraz kojarzy mi się z filmem „W Pustyni i w Puszczy”. Koty są wszędzie, wygrzewają się na słońcu i chętnie podchodzą do turystów.

No proszę. Popatrzcie. Rozłożyli nawet dla mnie czerwony dywan:) Zawsze marzyłam, żeby poczuć się jak na Gali Oscarów!

Z racji mojego zamiłowania do florystyki, roślin i ogólnie do przyrody, podziwiałam różne gatunki kwiatów, drzew, które w naszym polskim klimacie, nie miałyby szansy urosnąć i przetrwać. Widziałam też w mieście gości weselnych, a patrząc na to, jak przystrojony był samochód Pary Młodej, stwierdziłam, że zrobiłabym w tej dziedzinie w Turcji świetny interes. Widok tej dekoracji wręcz ranił moje oczy. Szkoda, że nie pomyślałam, żeby zrobić zdjęcie, ale wierzcie mi na słowo. Sztuczne kwiaty na cmentarzu są dużo ładniejsze choć ich nie znoszę. Nic nie straciliście! Na bazarze i w sklepach tradycyjnie należy się targować i można zejść w ten sposób do bardzo dobrej ceny. Zabawne dla mnie było to, że teoretycznie w większości miejsc cena podana jest w euro, jednak jeśli powiemy, że mamy dolary i zapytamy czy możemy w tej walucie zapłacić, zgadzają się. Nie robi to Turkom różnicy czy płacimy 1 dolar czy 1 euro. Oczywiście dla nas różnica jest:) Naturalnie, bardziej opłaca się płacić dolarami. Mieszkańcy tego kraju mają luźne podejście do gości hotelowych. Zauważyłam, że nie bardzo przejmują się tym, że jest jakaś usterka w pokoju hotelowym, że brakuje czegoś w barze. Nie dbają też o porządek (przynajmniej w hotelu, w którym byłam). Brudne okna w restauracji byłyby np. nie do przyjęcia w większości 5 gwiazdkowych hoteli.

Mile mnie zaskakuje, jak tania jest Turcja. Liczb nie pamiętam, wiem tylko, że wszystko jest tanie, samochód, zajazd, restauracja, towary w sklepie. Czy to turecki pieniądz źle stoi, czy po prostu ludzie są uczciwi?

Sándor MáraiŚladami bogów

Wystrój w tej restauracji bardzo mi się podobał. Lubię taki klimat, przypominał mi Portugalię i Grecję, a w takim stylu od zawsze gustuję.

Zdjęcie poniższego widoku i kolory na nim jak widać typowo instagramowe, albo do katalogu z wycieczkami zagranicznymi. Co tu dużo mówić. To po prostu dobra reklama hotelu.

Nie licząc ładnie zagospodarowanego terenu wokół hoteli, większość obszaru jest raczej mało zielona i przypomina bardziej pustynię niż las. Oczywiście jest też morze, bo gdyby nie to, byłaby to jedna wielka piaskownica. Podobnie zresztą jak w Egipcie. Spora część mieszkańców, z tych, z którymi miałam styczność, nie znała za bardzo angielskiego. Młodsze osoby częściej niż starsze, potrafiły powiedzieć kilka słów, co na szczęście wystarczało, żeby się porozumieć. Byliście w Turcji? Ja pierwszy i pewnie ostatni raz. Mieliście tam jakieś przygody albo śmieszne zdarzenia? A może doświadczyliście czegoś nieprzyjemnego tak, jak mnie się zdarzyło.

Są takie momenty, że słowo panika i strach jest zbyt delikatnym określeniem tego, co poczułam przy starcie samolotu. Odkąd pamiętam, kiedy samolot wzbijał się w powietrze, to dla mnie zawsze najlepszy moment całej podróży, aż do dnia powrotu z Turcji. W sumie kto by się spodziewał? Nic nie zapowiadało, tego, co nastąpiło tuż po zapięciu pasów przed startem samolotu do Poznania. Wszystko gotowe, instrukcje bezpieczeństwa przedstawione przez stewardessy, miejsce przy oknie zajęte. Jednak coś jest nie tak. Samolot stoi, słychać jakieś dziwne, nie wróżące niż dobrego dźwięki. Jakby ktoś dokręcał jakieś części. Znam ten dźwięk jednak tym razem zbyt długo dochodził do moich uszu. Ludzie zaczynają kręcić się niespokojnie, po czym stewardessa komunikuje pasażerom, że mamy awarię, musimy zawrócić, naprawić usterkę a następnie sprowadzą inżyniera, aby podłączył komputer i przetestował przez 45 min maszynę, czy jest sprawna. Pasażerowie zaczynają być nerwowi, robi się duszno i nieprzyjemnie. W głowie mam już różne, niefajne scenariusze, łącznie z tym, że nasz pobyt w Turcji się przedłuży, niekoniecznie w cywilizowanych warunkach, tak jak to miało miejsce przez tydzień wakacji. Tata, sprawdza procedury, związane z opóźnionym startem samolotu, z winy przewoźnika, jakie stawki odszkodowania oferowane są pasażerom, gdy lot opóźni się minimum o 3 godziny. Stewardessy stają na głowie, dwoją się i troją, aby na wszelkie sposoby nas  udobruchać. Podają wodę, później już nawet wszystkie inne napoje, które oferują na pokładzie, częstują muffinkami z czekoladą. Wszystko po to, żeby zagłuszyć nasze poirytowanie i niepokój, który automatycznie udziela się wszystkim po kolei. Wreszcie, po ponad godzinie oczekiwania w napięciu, jest komunikat, że maszyna przeszła pomyślnie testy i jest gotowa do lotu. No i déjà vu. Pasy, komunikaty, gumy do żucia przygotowane, żeby uszy się nie zatykały przy starcie. Samolot kieruje się na pas startowy, jednak dźwięki, podczas przemieszczania się maszyny, nie wzbudzają mojego zaufania i powodują, że przestaje mi się to wszystko podobać, jestem niespokojna i mam dziwne, złe przeczucia. Prawdopodobnie to przez sytuację, jaka miała miejsce na świecie całkiem niedawno. Po 10 min od startu rozbił się samolot lecący do Indii, ocalał tylko jeden mężczyzna. Nie wiem czy czytaliście, o tym, że jedna z osób, planujących podróż tym samolotem, kobieta, spóźniła się na pokład i mimo próśb i awantur, nie została wpuszczona na pokład? Wróciła wiec do męża, do samochodu. Po 10 min. otrzymała informację przez telefon, że samolot, którym miała lecieć, rozbił się po starcie i dzięki temu, że jej nie wpuszczono, ocalała. 

Ta sytuacja dała mi mocno do myślenia i stwierdziłam, że jednak życie nasze jest ulotne, jesteśmy tu tylko na chwilę. W związku z tym trzeba chwytać dzień i nie myśleć o jutrze. Na szczęście dotarliśmy bezpiecznie do Polski, z głową pełną wspomnień i wrażeń. Jednak świadomość tego, jak to wszystko mogło się zakończyć, nie daje mi spokoju do dziś.

W piątek, sobotę i niedzielę pomagałam dziadkowi na działce i moim rodzicom w ogrodzie. Jest dużo owoców do zrywania, bób, a przy tym była cała masa chwastów, które po opadach deszczu świetnie rosną. Oczywiście ku niezadowoleniu właścicieli ogródków. Moje kwiaty rosną jak szalone, jeden gatunek już mi się udało nawet zerwać i zasuszyć. Niestety ślimaki upodobały sobie niektóre z liści i urządziły niezłą ucztę. Zżarły mi cały rząd kwiatów. Na szczęście mikołajek ocalał i na niego czekam najbardziej. W Polsce mimo, że słonecznie, to jednak jest zupełnie inne powietrze niż w Turcji. Nie jest męczące i dużo lepiej się oddycha. Jak to się mówi – jest czym oddychać.

A Wy już po urlopie czy przed? Ja dopiero w sierpniu biorę dłuższy, 10 dniowy. Ten był głównie dla mojej córki jako nagroda za ukończony wzorowo rok szkolny. Życzę Wam bezpiecznych wakacji i przede wszystkim żeby było Wam dane odpocząć tak, jak lubicie najbardziej!


Komentarze

2 odpowiedzi do „Turcja 2025. Czy leci z nami pilot?”

  1. Awatar Serdeczna
    Serdeczna

    Wszystko fajne tylko szkoda,że żadnej skórzanej kurtki nie kupiłaś. A mogło być tak ciekawie.

    1. Awatar Agata
      Agata

      Kurcze,no tego to żałuję najbardziej ????

Skomentuj Agata Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *